O wnioskach z najnowszego raportu Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) informuje agencja Ukrinform.
Analitycy ISW zauważają, że choć Kreml od kilku lat dostosowuje swoje wojska do wymogów wojny pozycyjnej, a nie manewrowej, to skuteczne działania ukraińskich sił zbrojnych znacząco spowolniły postępy armii rosyjskiej w 2026 roku w porównaniu z poprzednimi latami.
W lipcu 2026 roku wojska rosyjskie przeprowadziły kilka zmechanizowanych szturmów na pozycje Sił Obronnych Ukrainy w wybranych rejonach walk, jednak ataki te nie przyniosły im zauważalnych zysków terytorialnych.
„Na obecnym etapie brak jakichkolwiek przesłanek wskazujących na to, że siły rosyjskie będą w stanie znacząco przyspieszyć natarcie lub odzyskać zdolność do prowadzenia działań manewrowych na polu bitwy” – podkreślają eksperci ISW.
Instytut nie potwierdza doniesień rosyjskich blogerów wojskowych o rzekomym zajęciu szeregu miejscowości, w tym Torskego oraz obszarów w pobliżu Konstantynówki. Co więcej, ukraińskie wojska przeprowadziły lokalne kontrataki w rejonie Dobropola, Szewczenki i Myornego, skutecznie powstrzymując napór wroga.
Analitycy zwrócili również uwagę na udane i precyzyjne uderzenia ukraińskie na zaplecze oraz tyły wojsk okupacyjnych.
Na północy obwodu charkowskiego oraz w kierunku Wielkiego Burłuka wojska rosyjskie nie przerwały ataków. Ich cel strategiczny pozostaje niezmienny: odepchnięcie sił ukraińskich od granicy państwowej, utworzenie strefy buforowej w pobliżu obwodu biełgorodzkiego oraz maksymalne zbliżenie się do Charkowa. Eksperci ISW zaznaczają jednak, że na tych kierunkach okupanci nie odnotowali żadnych potwierdzonych postępów.
Warto przypomnieć, że – jak donosił Ukrinform – prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował niedawno, iż po wyborach do Dumy Państwowej Władimir Putin planuje przeprowadzenie kolejnej fali mobilizacji, obejmującej od 300 do 500 tysięcy osób.
